VII IGRZYSKA LEKARSKIE
Ósmego dnia Bóg stworzył rower
Świadomi dobrodziejstw płynących z uprawiania sportu razem z moją
żoną Krystyną wybraliśmy kolarstwo szosowe. Jako rodzaj sportu
indywidualnego daje ono niezależność i możliwość dopasowania swojej
aktywności do harmonogramu spraw codziennych. A korzyści z tego są
spore. Oprócz niewątpliwej satysfakcji z szybkiej jazdy za
pomocą własnego wysiłku, podczas niego wypalamy z organizmu wszelkie
metaboliczne śmieci, oraz stresy zawodowe. Pomaga nam on regulować
ciśnienie i obniżyć poziom glukozy we krwi, regulować metabolizm
tłuszczów, w tym cholesterolu, hamując rozwój miażdżycy i
choroby niedokrwiennej serca, a także kontrolować BMI. Jednocześnie
jest to taki azyl, samotnia, podczas którego można kontemplować
swoje problemy, pokonywać swoje słabości, oczyścić organizm,
przewietrzyć umysł, osiągnąć przy tym pożądany przez wszystkich efekt
dobrego samopoczucia, a jesienią i zimą otrzymać potężną dawkę darmowej
odporności na przeziębienia. Za każdym razem staramy się kręcić
najszybciej jak się da, gdyż już Einstein odkrył, że
"im jakieś ciało szybciej się porusza, tym dla niego wolniej czas upływa" :-))).
Wbrew zaimportowanej i przyjętej bez namysłu, a w Polsce
"nowonarodzonej świeckiej tradycji", gdy większość polaków
zasiada przed telewizorem, zajadając pieczeń z grilla, lub chipsy,
popijając alkoholem, albo słodkimi napojami, my każdą wolną chwilę
spędzamy na rowerach. Uwieńczeniem tej naszej pasji, czyli całorocznych
treningów - czasami bez względu na pogodę, porę dnia i nocy,
wbrew utartym zwyczajom i pomimo przykrych i bolesnych doświadczeń na
trasie - są coroczne Mistrzostwa Polski Lekarzy w Kolarstwie Szosowym w
maju w Bychawie, oraz Igrzyska Lekarskie we wrześniu w Zakopanem, w
których to imprezach uczestniczymy od początku ich istnienia.
Podczas tegorocznej VII edycji igrzysk moja żona zdobyła dwa złote
medale, w jeździe indywidualnej na czas, oraz w wyścigu wspólnym
- między innymi śladem Tour de Pologne - po uroczych trasach koło
Zakopanego.
Wielką satysfakcję dało mi w tym roku dwukrotne objechanie Tatr po szosie rzez Polskę i Słowację, za każdym razem w jeden dzień -200 km w długości i ponad 2km w pionie. W 2008 roku przejechaliśmy rowerami razem ok. 15 tys. km, nie licząc rowerowych dojazdów do pracy, i to jest taki sam dystans, jaki pokonaliśmy samochodem. Czynnie poparłem akcję " Cała Polska biega z nami", która miała miejsce w naszym mieście w maju 2009r. mimo, że biegi nie są moją mocną stroną, ale przecież każda taka inicjatywa zasługuje na poparcie.
Wielką satysfakcję dało mi w tym roku dwukrotne objechanie Tatr po szosie rzez Polskę i Słowację, za każdym razem w jeden dzień -200 km w długości i ponad 2km w pionie. W 2008 roku przejechaliśmy rowerami razem ok. 15 tys. km, nie licząc rowerowych dojazdów do pracy, i to jest taki sam dystans, jaki pokonaliśmy samochodem. Czynnie poparłem akcję " Cała Polska biega z nami", która miała miejsce w naszym mieście w maju 2009r. mimo, że biegi nie są moją mocną stroną, ale przecież każda taka inicjatywa zasługuje na poparcie.
Zachęcając do
rowerowania propagujemy uprawianie sportu, a więc zdrowego trybu życia,
bo ruch jest wpisany w ludzką egzystencję, tylko szeroko rozumiane tzw.
zdobycze cywilizacji obniżają świadomość potrzeby ruszania się i
zniechęcają do pokonywania swojego braku wiary w swój sportowy
potencjał, a czasami zwykłego lenistwa. Obserwujemy pozytywne
efekty takiej naszej postawy bo przecież
"ruch zastąpi tysiąc
lekarstw, ale tysiąc lekarstw nie zastąpi ruchu".
Na igrzyskach w 2009r. w naszych zmaganiach nie byliśmy
osamotnieni. Podczas tej imprezy dopingowaliśmy naszemu drogiemu
koledze i Ordynatorowi Oddziału Chirurgicznego P. dr Stanisławowi
Karczewskiemu, który debiutował w biegu na dystansie 5000m, a
następnie razem z małżonką Elizą towarzyszyli nam w zmaganiach na
trasie naszego wyścigu.
Nasz udział w
Igrzyskach nie byłby możliwy bez aprobaty Dyrekcji SP ZOZ w Nowym
Mieście, której dziękujemy za okazane wsparcie mentalne i
logistyczne.
Ze sportowymi pozdrowieniami
Krystyna i Andrzej Socha

